Wiecie jak to jest? Codziennie na dworze mijać znajomych, przyjaciół, sąsiadów i odpowiadać im na pytanie "Co u ciebie słychać?" zwykłym i monotonnym "W porządku"?
Cały czas czuję się dziwnie, od zawsze tak mam. Kiedy skończyłam podstawówkę za każdym razem kiedy na mieście spotykałam ludzi ze swojej dawnej szkoły bądź klasy, albo udawałam że ich nie widzę albo najzwyczajniej w świecie robiłam wszystko aby mnie nie zobaczyli. A dlaczego? No właśnie, dlaczego? Takie pytanie od lat sobie zadaję.
Od zawsze bałam się tego że zostanę sama na lodzie. Bałam się że kiedy ja przestanę ubiegać się o jakikolwiek kontakt z kimkolwiek, oni również schowają swoją dłoń.
Potwornie się tego bałam. Czułam że kiedy przestanę sama się do nich odzywać, oni również przestaną i dlatego omijałam tą chęć poddania się chociaż na pięć dni daleko, daleko.
A teraz? Niczego się nie boję. A dlaczego? bo wszystko czego się obawiałam, urzeczywistniło się dając mi porządnego kopa w dupę.
Bywało tak że naprawdę było dobrze, i cieszyłam się z tego że tak jest. Ale i nawet ta obawa mnie podłamywała. Miałam setki rozmów na ten temat, rady które do dziś pamiętam, które powtarzam sobie za każdym razem kiedy pójdzie coś nie tak. A w końcu nadszedł dzień kiedy powiedziałam sobie "Dość, niech teraz ktoś do mnie wyciągnie rękę." I co? Nikt tego nie zrobił, co naprawdę jeszcze bardziej mnie załamało. Naprawdę myślałam że komuś na mnie zależy. Okazało się zupełnie inaczej.
Jest mi naprawdę przykro z powodu tych wszystkich wydarzeń które miały miejsce miesiąc temu aż do teraz. Przestałam sie odzywać, zaczęłam wszystkich omijać szerokim łukiem, zaczęłam stwarzać swój własny wyimaginowany świat do którego wkraczam kiedy tylko mam okazję.
Jestem sama, czuję się sama, czuję się porzucona, niepotrzebna i rozdarta. Najbardziej krzywdzi mnie fakt iż zależy na mnie, osobom które praktycznie w ogóle mnie nie znają. Nie czuję tego w rodzinie. Po co mi ona skoro i tak ja ich nie obchodzę? Chce mi się płakać....
Deep inside you cry...
Don't let your hope die...
Don't let your hope die...
Też zawsze myślałam, że jak ja nie będę zabiegać o czyjeś zainteresowanie to w rezultacie nikt nie będzie zabiegał o moje. To chyba przez małą wiarę w siebie i niskie poczucie własnej wartości. Kiedyś panikowałam i myślałam o tym, że moi znajomi się bawią i spotykają, a ja siedzę sama. Oczywiście sama stwarzałam sobie te potwory i było to kłamstwo, dołowałam i oszukiwałam sama siebie. Cenię towarzystwo ludzi i osób, które są w moim życiu ważne, ale lubię czasem posiedzieć sama i też czuję się szczęśliwa. Oddaje się wtedy własnym zainteresowaniom i przyjemnościom. Filmy, książki. :) Pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuń